Kiedy miałam zaledwie 4 lata, rodzice po raz pierwszy wywieźli mnie w Tatry. Nie na wycieczkę, a do szpitala. W Zakopanem na ul. Balzera mieli wtedy najbliższy specjalistyczny ośrodek leczący skoliozę.

Niewiele pamiętam z tamtego pobytu. Uciekałam przed pielęgniarkami przez cały oddział, bo byłam przekonana, że mama zaraz wróci. Mam jakieś przebłyski w postaci płaczu w poduszkę i przytulania ulubionego misia. Ten miś przyjechał od ciotki z Niemiec i jest w moim domu do dziś – teraz w szafce w pokoju mojego synka. Oby nigdy nie musiał mu towarzyszyć w szpitalu.

Szpitalne perypetie to dla dzieci mocne przeżycia. Niewiele z nas ma wspomnienia z okresu przed szkołą podstawową, czy też przed ukończeniem 6 lat. Wtedy życie jest z dnia na dzień, liczy się to, co tu i teraz. Uczymy się, ale nie zapamiętujemy wszystkich drobiazgów. Chyba że są to naprawdę silne przeżycia.

Kolejne wizyty w szpitalu miały miejsce rok po roku. Naukę w szkole podstawowej przyszło mi rozpocząć w szpitalu, co miało duży wpływ na moje życie szkolne. Pamiętam rozpoczęcie roku szkolnego, po którym musiałam wrócić do szpitala. Każde dziecko dość mocno przeżywa nowe środowisko i warunki szkolne, do tego fakt wyrwania i nagłego powrotu nie jest pomocny przy budowaniu relacji i odnalezieniu swojego miejsca.

W szpitalu w Zakopanem przeżyłam wiele emocji: tęsknotę, ból, przemęczenie, smutek i żal do całego świata. Przede wszystkim przeszłam tam 4 operacje. Nie jest to wspomnienie godne dorastającego dziecka, ale jedyne, jakie mam. Drugi raz dzieciństwa nikt nie może przeżyć. Ważne, aby się rozwijać. Ja ze swojego wczesnego dzieciństwa wyniosłam kilka lekcji:

  • mama zawsze jest, jeśli jej nie ma, kiedyś wróci.
  • dorośli czasem kłamią, ale starają się to robić ‚dla Twojego dobra’
  • ze swoim strachem, bólem, ale także szczęśliwymi emocjami, zawsze na koniec dnia zostajesz sam w swoim łóżku i trzeba sobie z nimi radzić
  • rozkwit miłości do gór. Zostaje ze mną do dziś i chętnie wracam do Zakopanego. Nigdy nie nocuję na ul. Balzera. Nie lubię widoku Nosalu z tej strony
  • Dziś już wiem, że też chcę być mamą, która będzie zawsze, ale naprawdę nie cierpię kłamstwa ‚dla dobra’. Zawsze staram się mówić to, co myślę, ubierając to w odpowiednio łagodne słowa. Choćby nie wiem jak surowa była prawda. Nauczyłam się też być ze swoimi emocjami. Niestety efektem ubocznym jest to, że nauczyłam się też bardzo ograniczenie ufać ludziom. Bliskich znajomych i przyjaciół mogę naprawdę policzyć na palcach obu rąk.

    Nasze wczesne lata dzieciństwa mają bardzo silny wpływ na jego resztę i dorosłe życie. Obiecałam sobie, że mój syn będzie miał je najwspanialsze.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *