Mam na to w domu żywy dowód. Jak to mówią, Bóg/ natura/ niedopilnowane zabezpieczenie obdarza nas dzieckiem. Słodkim, małym, uroczym bobaskiem. Ale ktoś do tego bobaska po drodze dodaje pieprzu z solą.

Mały dzidziuś nie śpi. Najlepiej śpi noworodek. Nieważne, czy karmiony piersią czy butelką, maluch przesypia dnie i noce. A potem przychodzą kolejne skoki rozwojowe, rosną zęby i dziecku spanie jest jakby mniej potrzebne.

Bo po co spać skoro można:

  • siedzieć swobodnie do 24, bawić się grzechotkami, kąpać…;
  • krzyczeć. Po prostu krzyczeć i wołać o towarzystwo, o kawałek chlebka, o to że lampka świeci za mocno albo nie świeci wcale;
  • Zasypiać i budzić się co godzinę/półtora, aby ostatecznie wstać o 6;
  • zasypiać o 21, wstawać o 3 i bawić się w najlepsze przez 2-3 godziny;
  • obudzić cały dom donośnym krzykiem o 5, bawić się i rozbudzić wszystkich i wszystko, po czym iść spać w najlepsze na kolejne 3 godziny, kiedy inni już nie zasną;
  • Są takie dzieci, które za nic nie zasną o 19, nie prześpią cięgiem 10-12 godzin i nie śpią też wcale w ciągu dnia. Wygrałam takie jedno na loterii.

    Moim zdaniem to powinno być kluczowe pytanie wszystkich, którzy chcą rozmawiać z młodymi rodzicami. Najpierw spytaj jak dziecko śpi, a będziesz mógł przewidzieć, czy rozmówca nie będzie przypadkiem rozdrażniony, niedospany i przemęczony. Uchronisz się przed niepotrzebną potencjalnie nieprzyjemną sytuacją.

    Spanie w pewnym wieku jest przereklamowane, potem znów staje się modne, aby na jesieni życia także od nas trochę odejść. Tak dziwnie pracuje nasz mózg i ciało. Także jeśli śpisz dobrze i nic ci tego snu nie przerywa – korzystaj ile wlezie!

    A jak chcesz się tak wysypiać do emerytury, to pamiętaj, że decydując się na dziecko bierzesz trochę udział w loterii. Legendy mówią, że są dzieci przesypiające noce cięgiem. Może będziesz miał ten ułamek szczęścia, którego nam zabrakło.

    I słuchaj, co mówią Twoi rodzice o Tobie w wieku malucha. To się, kurczę, sprawdza! Co do joty!

    Karma wraca 😉

    Dobranoc!

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *