Mam na to w domu żywy dowód. Jak to mówią, Bóg/ natura/ niedopilnowane zabezpieczenie obdarza nas dzieckiem. Słodkim, małym, uroczym bobaskiem. Ale ktoś do tego bobaska po drodze dodaje pieprzu z solą.
Mały dzidziuś nie śpi. Najlepiej śpi noworodek. Nieważne, czy karmiony piersią czy butelką, maluch przesypia dnie i noce. A potem przychodzą kolejne skoki rozwojowe, rosną zęby i dziecku spanie jest jakby mniej potrzebne.
Bo po co spać skoro można:
Są takie dzieci, które za nic nie zasną o 19, nie prześpią cięgiem 10-12 godzin i nie śpią też wcale w ciągu dnia. Wygrałam takie jedno na loterii.
Moim zdaniem to powinno być kluczowe pytanie wszystkich, którzy chcą rozmawiać z młodymi rodzicami. Najpierw spytaj jak dziecko śpi, a będziesz mógł przewidzieć, czy rozmówca nie będzie przypadkiem rozdrażniony, niedospany i przemęczony. Uchronisz się przed niepotrzebną potencjalnie nieprzyjemną sytuacją.
Spanie w pewnym wieku jest przereklamowane, potem znów staje się modne, aby na jesieni życia także od nas trochę odejść. Tak dziwnie pracuje nasz mózg i ciało. Także jeśli śpisz dobrze i nic ci tego snu nie przerywa – korzystaj ile wlezie!
A jak chcesz się tak wysypiać do emerytury, to pamiętaj, że decydując się na dziecko bierzesz trochę udział w loterii. Legendy mówią, że są dzieci przesypiające noce cięgiem. Może będziesz miał ten ułamek szczęścia, którego nam zabrakło.
I słuchaj, co mówią Twoi rodzice o Tobie w wieku malucha. To się, kurczę, sprawdza! Co do joty!
Karma wraca 😉
Dobranoc!