Mój mąż ostatnimi czasy fascynuje się mocno rozgrywkami międzynarodowymi w Counter Strike. Ciągle ogląda turnieje, czyta nowinki, interesuje się całą otoczką. Już wiem, że nagrody w turniejach sięgają tysięcy, a może nawet milionów. Że kiedyś były to np. nowe monitory, dziś żywa gotówka i/lub wartościowe nagrody rzeczowe (np. samochód obiecany niedawno jednemu członkowi polskiej drużyny przez jej managera).
No i bardzo często słyszę, jak to rozwija się e-sport. I ja się pytam – co to jest ten e-sport?
Słownik Języka Polskiego podaje, że sport to nie taki sobie znowu po porstu sport, ale tłumaczy się go na 3 sposoby:
-
Sport: ćwiczenia i gry mające na celu rozwijanie sprawności fizycznej i dążenie we współzawodnictwie do uzyskania jak najlepszych wyników»
sport kwalifikowany «sport mający na celu osiąganie rekordowych wyników»
sport rekreacyjny, masowy «sport będący jedną z form czynnego wypoczynku»
Patrząc w ten sposób w żadnym razie użycie słowa „sport” w związku „e-sport” nie ma sensu w jego podstawowym znaczeniu. Można je natomiast uznać za pasujące, gdy mowa o sporcie kwalifikowanym. Nie ma tam mowy o ‚ruchu’ czy choćby ‚czynnym wypoczynku’, także siedzenie przed komputerem się kwalifikuje. Ale czy nie macie wrażenia, że to takie tłumaczenie pośrednie, trochę na siłę?
Być może się czepiam, rozumiem przecież, że autor tej nazwy chciał podkreślić grę drużynową i ducha rywalizacji. W porządku. Tylko, czy w takim razie kiedy oglądamy rozgrywki Ligi Mistrzów w TV to uprawiamy TV-sport? Powiecie być może, że nie angażujemy się czynnie, nie trzymając w ręce myszki czy joysticka? Jednakże wiele programów czy teleturniejów w telewizji pozwala już na interakcję z widzem poprzez oddanie głosu, zadzwonienie do studia, odpowiedzenie na pytania poprzez sms czy specjalnie stworzoną aplikację.
To jak to jest, mamy ten TV-sport, czy tylko e-sport? A może TV-sport jest tak naprawdę e-sportem, bo do kontaktu ze studiem używamy aplikacji? Trochę mi się tu nomenklatura nie zgadza. Niech wniosek nasunie Wam się sam.