Czy to najprawdziwsza prawda?

Trochę mnie irytuje to ciągłe wypominanie statystycznych zestawień, według których z roku na rok coraz mniej czytamy. Szkoda, że nie medialnych wypocin.

Kupujemy coraz mniej książek i coraz mniej ich wypożyczamy. Myślę, że statystyki zawyżają studenci, którym wypożyczyć czy kupić coś po prostu się nakazuje. Prawdziwym problemem jest czytelnictwo dobrowolne.

Taki rodzaj czytelnictwa jednak nadal istnieje. Poniekąd przeniósł się na blogi. Na newsy i serwisy informacyjne. A także na amatorskie formy literackie, na fora internetowe, efekty self-publishingu i inne formy, których ogólne statystyki albo nie dotyczą albo wrzucają do worka ‚inne’ czy ‚pozostałe’.

Czytanie bez wątpienia ma wspaniały wpływ na wyobraźnię. Rozwija też zdolności językowe i przede wszystkim uczy myślenia. Ale współczesna literatura trochę mnie przeraża.

Autorem ‚bestselleru’ teoretycznie może zostać każdy, praktycznie jednak najbardziej opłaca się wydawnictwom promować znane twarze. To gwarantuje sprzedaż. Więc piszą wszyscy – od aktora, przez modela po sportowca. Poradnik, pamiętnik, biografię, autobiografię…. I nie koniecznie własnymi rękami. Kolorowe okładki kryjące setki stron, z których po zakupie większość okazuje się jedynie dużym zdjęciem, tytułem rozdziału, a treść właściwa napisana jest czcionką przesadnie dużych rozmiarów. Niczym w książkach dla dzieci i młodzieży.

Te kolorowe straszydła już od jakiegoś czasu odstraszają mnie od witryn księgarskich. Zdecydowanie wolę biblioteki, w których jednak nowości wydawniczych nie uświadczysz (no chyba, że zapiszesz się do kolejki i wypożyczysz za rok, kiedy już nowością nie będzie).

W takiej rzeczywistości nie ma się co dziwić, że mniej czytamy. A przynajmniej mniej tego, co kiedyś za wyznacznik czytelnictwa było uważane. Dziś trzeba na sprawę spojrzeć z trochę innej perspektywy. Wydaje mi się, że nie ma co popadać w panikę.

Czytajmy dalej to co lubimy i tak, jak lubimy. A nie gońmy tam, gdzie szuka nas statystyka.

Jeśli przeczytaliście ten wpis, to i z Waszym czytaniem nie jest wcale tak źle, jak trąbią w spanikowanych mediach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *