Polacy nie lubią iść na kompromis. Mocno się to uwidacznia w ostatnim czasie, szczególnie w kontekście zmiany władzy w kraju.

Właściwie wydawałoby się, że zmiana z prawicy na prawicę to żadna zmiana. Ale życie pokazuje, że nawet w takich okolicznościach lubimy popadać w skrajności.

Otóż ostatnio własnie skrajności zrobiły się modne. Układanie świata na własny sposób i wyłącznie według własnego sumienia marzy się kilku osobom u władzy i niektórym środowiskom. I tak mamy społeczne burze w temacie aborcji, in vitro, konstytucji czy pracy w święta.

Aborcja to morderstwo i powinno się za nie iść do więzienia. Płód nie jest po prostu płodem, ale jest człowiekiem od momentu zapłodnienia do dnia urodzenia. Można się z tymi stwierdzeniami zgodzić lub nie, ale nie jest to rodzaj prawdy, który można komuś odgórnie narzucić. Postrzeganie tematu zależy od wykształcenia, przekonań religijnych, wychowania i innych czynników. Ja zgadzam się z poglądami bardziej radykalnymi, ale nie zgodzę się z koniecznością narzucenia jedynej słusznej drogi wyjścia z patowej sytuacji kobiecie, która stanie pod przysłowiową ścianą.

Można być szczęśliwą matką kilku dzieci i wypowiadać się o tym, że w życiu nie zabiłoby się dziecka i nigdy aborcja nie przeszła nam przez myśl. Ale nie można postawić się w skórze kobiety skrzywdzonej lub noszącej pod sercem dziecko, o którym wie, że nie przeżyje miesiąca po urodzeniu.

Osobiście podziwiam oba rodzaje matczynej odwagi: zarówno kobiety, które zdecydowały się urodzić i wychowywać ciężko chore dzieci, jak i te które podjęły potwornie trudną decyzję o usunięciu ciąży w jej wczesnym stadium. Najbardziej wkurza mnie, że o takich sprawach debatują głównie mężczyźni. Bardzo mało jest kobiecych głosów w dyskusji. Dużo manifestacji i szumu, ale mało merytorycznych wypowiedzi kobiet – polityków, kobiet – lekarzy, wpływowych kobiecych postaci.

Temat in vitro podnoszony jest w podobnym kontekście – mordowania dzieci. Chociaż niektórzy nazwą je zaledwie płodami, dla mnie na przykład też są już dziećmi. Tylko że to nie upoważnia mnie ani nikogo o podobnych poglądach do zakazywania bądź nakazywania ludziom określonej drogi postępowania. Państwo musi być świeckie. Traktowanie słów świętej księgi jako elementu stanowionego prawa w wielu państwach na świecie kończy się dyskryminacją pewnych grup społecznych, ograniczeniami w codziennym funkcjonowaniu i tworzeniem się hierarchii na kształt średniowiecznych społeczeństw. Nie tędy droga.

Nie tędy także droga gdy chodzi o całkowity zakaz handlu w święta, wliczając w to także e-handel. Jak u diaska zakazać ludziom kupować coś online? Kto za takie wykroczenie poniesie karę – platforma czy użytkownik? Czy zagraniczne serwisy też powinny się dla Polaków stać niewidoczne w dni świąteczne? Czy prenumerata dokonana w święto na kolejny miesiąc lub rezerwacja biletu do kina na środek tygodnia to też wykroczenie?

Popadanie w skrajności nie jest dobre w żadnym przypadku, a już na pewno nie sprawdza się w ogólnym prawie, regulującym życie obywateli państwa. Powinniśmy o tym pamiętać, także biorąc udział w manifestacjach, pisząc listy do kancelarii rządzących, analizując i komentując informacje w mediach. Nikt nie ma prawa być czyimś sumieniem ale też nie można mówić, że żyjemy w wolnym państwie i dozwolone jest absolutnie wszystko. Żebyśmy się kiedyś nie znaleźli w sytuacji, w której ktoś taki jak Breivik wykorzystuje legalne środki do złagodzenia kary za okrutne przestępstwa albo samorząd pewnej gminy, obsadzony w całości ludźmi jednego wyznania, zakaże obchodzenia świąt będących elementem naszej tradycji. Bądźmy czujni i nie dajmy się zwariować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *