Nadchodzą święta. Chociaż Wielkanoc nie jest obchodzona z taką komercyjną pompą jak Boże Narodzenie, to jednak od pewnego czasu na ulicy, w sklepowych witrynach, na okolicznościowych jarmarkach pełno jest zajączków, jajek i baranków. Raczej dokładnie w tej kolejności.

Jak w wielu przypadkach wykorzystania okolicznościowych świąt przez wolny rynek tracimy gdzieś głębszy, duchowy sens ich przeżywania. Tak jest np. z Bożym Narodzeniem (nastawiamy się na prezenty i wigilijne smakołyki), Walentynkami (sklepy krzyczą do nas albo cukierkowymi serduszkami albo tematyką seksu) i nie omija to też Wielkanocy.

Wielka Noc jest Wielka, bo jest nocą Zmartwychwstania. Jest więc nocą, gdzie życie zwyciężyło śmierć. Gdy Boskiej obietnicy stało się zadość i dokonało się zbawienie. Czekoladowe jajeczka i zajączki są może urocze, zabawiają dzieci i oczywiście są smaczne, ale nie niosą ze sobą pełnego przesłania tych świąt.

Na kościelnych kazaniach i w tradycji ludowej istnieją oczywiście odpowiednie wytłumaczenia symboliki:
– zając symbolizuje wiosnę, odrodzenie, radość z przebudzenia do życia (podobno szczególnie na Śląsku);
– jajko to nowe życie, nowy początek;

Jednak najbardziej istotnym symbolem jest baranek – w tradycji chrześcijańskiej symbol Jezusa Zmartwychwstałego i ostatecznego zwycięstwa nad śmiercią.

Dobrze byłoby, gdyby symbolika świąt przekazywana z pokolenia na pokolenie nie zanikała. Żebyśmy w szale zakupów i gotowania nie zapominali, że święta należy przeżyć, a nie tylko przejeść i przesiedzieć. Gdybyśmy, nawet nie będąc osobami wierzącymi, poświęcili w takich chwilach więcej czasu na budowę relacji w rodzinie, na przemyślenie swojego postępowania na co dzień. I żebyśmy mieli swój własny nowy początek, swoje osobiste „zmartwychwstanie”.

Wesołego Alleluja wszystkim 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *