Jest trochę tak, że mnie nosi. Dlatego też często nie mam chwili, aby przysiąść i dłużej zastanowić się nad tekstem na tego bloga. Pomysłów jest mnóstwo, z ubraniem w słowa gorzej. Ciągle jest coś do zrobienia. Jak nie oporządzanie dziecka, sprzątanie czy obiad, to spacer z psem, zakupy, wypad na miasto, poszukiwanie ciekawych wydarzeń czy zajęć na które mogę wybrać się z dzieckiem lub w czasie, w którym młody jest w żłobku.

Chciałabym podjąć próbę, aby skumulować tę energię w jednym miejscu.

Nadmiar energii przy niedoborze czasu wolnego skutkuje często frustracją. Poradzić sobie z nią można długą kąpielą, gimnastyką, spacerem… każdy ma jakiś swój sposób. Żałuję, że nie potrafię przysiąść i poczytać książki w ciszy i spokoju jak kiedyś. Nie nadążam z nowinkami branżowymi i nie jestem w tak dobrej formie fizycznej. Robię 1000 rzeczy na raz, a w międzyczasie pozostaje ciągle 1500 do zrobienia.

Poród i macierzyństwo stawia życie na głowie, i choćby nie wiem jak starać się żyć nadal po swojemu, to już nigdy nic nie jest takie samo. Postanowiłam więc troszkę zmienić drogę tego bloga, aby złapać jakąś stałą w życiu codziennym. Coś do złapania wytchnienia w chaosie początków macierzyństwa. Nie związanego z macierzyństwem bezpośrednio.

To miejsce miało służyć przede wszystkim temu, abym się ponownie ‚rozpisała’. Brakowało mi pisania tekstów czy artykułów. Tutaj znalazło się trochę opinii, trochę lifestyle, trochę misz-masz. W tej chwili brakuje mi punktu zaczepienia i tu z pomocą przychodzi życie.

Każdy z nas ma w swoim życiu codziennym pewną dozę doświadczeń i aby dobrze prowadzić bloga wystarczyłoby wydobyć na wierzch i podzielić się ze światem tym, na czym nam najbardziej zależy. Dla jednych to droga blogera parentingowego, dla innych lifestyle, podróże, kulinaria czy branża, w jakiej pracuje. Chciałabym, aby drogą tego bloga było moje doświadczenie, które zdobywałam – chcąc nie chcąc – od najmłodszych lat dzieciństwa. Oczywiście, nadal będzie to moje miejsce na którym zechcę przemycić jakieś swoje komentarze, przemyślenia itp. Będę jednak dbać o to, żeby 3-4 razy w miesiącu pojawił się tu wpis tematyczny. Z racji tego, że wspomniana tematyka zahacza o strefę osobistą, trochę czasu zajęło mi podjęcie tej decyzji. Ale z tą deklaracją chciałabym nadać jej wagi urzędowej, abym już nie próbowała się wycofać.

Nie będzie to blog o rodzinie, chociaż z rodziną w tle.
Nie będzie to lifestyle, chociaż mój styl z pewnością poznacie.
Nie będzie o wielu podróżach, ale o tych kilku o największym wpływie na moje życie.

Na premierę zapraszam już niebawem. Mam nadzieję, że zachęciłam Was zapowiedzią, a temat, który wybrałam, z pewnością znajdzie swoich odbiorców.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *