Kiedy byłam mała uczyłam się nie tylko w szkole, ale też z różnych czasopism, telewizji czy książek. Tak poza kanonem. Interesowałam się wtedy kosmosem. W jednej z tego typu książeczek znalazłam informację, że Słońce wybuchnie i nas pochłonie, bo każda gwiazda musi zginąć. Przeraziłam się nie na żarty.

Oczywiście doczytałam potem, że nastąpi to za jakieś 5 miliardów lat. Jak szacują naukowcy. A im to różnie wychodzi. W każdym razie – brzmi przerażająco. W końcu ma nas pochłonąć to, co teraz jest jednym z głównych źródeł życia. Teraz, mając blisko 30 lat, wiem, że tego czasu ludzkość może w ogóle nie dożyć. Troszkę mnie to pociesza, jednak słońcem ciągle straszą.

Niedawno przeczytałam artykuł o tym, że kremy z filtrem to wynik lobby farmaceutycznego. Podobno są jeszcze bardziej szkodliwe, niż gdyby się nimi nie smarować. Autorzy piszą, że od kiedy stosujemy filtry wzrosła zachorowalność na raka skóry. Ja zawsze w takich przypadkach pytam, czy to czasem nie jest tak, że medycyna się rozwija i więcej widzimy? Więcej zgonów umiemy wytłumaczyć, więcej objawów dobrze ze sobą łączymy.

Słońca trzeba się bać, ale nie bardziej niż innych spraw w naszym życiu, które wymagają umiaru. Wszystko z głową jest dla ludzi i będę się tego kurczowo trzymać. Słonecznych wybuchów nie boję się już bardziej, niż zbłąkanej we wszechświecie komety czy nagłego kataklizmu przebiegunowania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *