Już bardzo niedługo będę mamą. Od kilku lat dużo czytam na temat ruchów antyszczepionkowych i krew mnie zalewa.

Ludzkość zawsze lubiała teorie spiskowe. Ale czy ktoś w tym wszystkim zastanowił się nad tym, że rzeczone choroby naprawdę przestały zagrażać społeczeństwu? Czy nikt nie widzi, że porzucenie szczepień grozi epidemiami? To powrót do średniowiecza.

Czasem mam wrażenie, że gdyby wynaleziono szczepionkę na raka to połowa ludzkości i tak nie chciałaby jej przyjąć, węsząc spisek. To trochę przerażające, że z jednej strony szukamy pomocy w medycynie, a z drugiej szukamy sposobu na obalenie jej obecnych wynalazków.

Najbardziej irytuje mnie hipokryzja pokroju: nie zaszczepię dziecka, ale jak mu skoczy temperatura to biegnę co sił w nogach do doktora. To albo farmaceutyki i lekarze je przepisujący są źli, albo nie.

A powikłania poszczepienne? Nic nie działa bardziej na wyobraźnię rodzica jak potencjalne zagrożenie dla dziecka. Ale – czy istnieje farmaceutyk nie powodujący skutków ubocznych? W każdej ulotce znajdziemy informacje o takowych. I nawet zwykle przeziębienie może skończyć się poważnymi powikłaniami. Aby uniknąć powikłań trzeba by chyba nie opuszczać własnych 4 ścian, tak na wszelki wypadek. Ale człowiek to istota społeczna i o społeczności powinien pomyśleć, także nie szczepiąc swojego dziecka.

Bardzo ucieszył mnie znaleziony w porannej prasie artykuł o mandatach za nie szczepienie. Jeśli ktoś z rozmysłem stwarza zagrożenie dla otoczenia (epidemiologiczne) pewien zostać ukarany. Ale czy da to jakiś efekt? Czy kary będą skutecznie egzekwowane? Czy sądy nie uznają ich za naruszenie wolności? Czas pokaże. Życzyłabym jednak sobie i swojemu maleństwu, żeby ruchy antyszczepionkowe zaczęły zanikać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *