Lubię być w drodze. Podróżowanie to wiele aspektów. Zaliczyć do niego można poznanie zabytków, ciekawych miejsc, ludzi, potraw, kultury i sztuki. Prócz tego wszystkiego zawsze uwielbiałam sam fakt podróżowania.
W dzieciństwie wszędzie jeździliśmy samochodem, co było dla mnie utrapieniem z powodu choroby lokomocyjnej. Niemniej, gdy patrzę w okno na przesuwający się krajobraz, przychodzą mi do głowy zawsze najciekawsze pomysły. W dzieciństwie były to pomysły na zabawę, rozmowę czy temat wypracowania. Dziś są to inspiracje do tekstu, pracy, rozrywki.
Lubię moment, w którym zaczynam podróż. Kiedy przed nami więcej niż dwie godziny jazdy jestem zawsze podekscytowana. Odkąd mam prawo jazdy zauważyłam, że za kierownicą choroba lokomocyjna nie dokucza mi wcale, co jest dodatkowym atutem.
Gorzej jest z podróżą autobusem. Tam zawsze czuje się źle i wyprawa autokarem dłuższa niż godzinę sprawia, że jeżą mi się włosy na karku. I niemal zawsze kończy się kompletnym wycieńczeniem.
Pociągi są cudowne. Jest w nich dużo miejsca na rozprostowanie kości, duże okna do obserwacji otoczenia, kojący dla uszu dźwięk jazdy. Pociągi mają w sobie coś specjalnego. Chociaż podróżuję nimi rzadko, bo niestety w Polsce nie mogą się pochwalić dobrą renomą, to bardzo doceniam ich specyficzny klimat.
Samolotem nauczyłam się podróżować dopiero jakieś 5 lat temu, gdy będąc na Erasmusie chciałam szybko odwiedzić rodzinę w długi weekend majowy. Swój pierwszy lot wspominam jako coś ekscytującego. Dobrze, że nie leciałam wtedy całkiem sama, bo mogłabym być bardzo zestresowana. Rozmowa z towarzyszką podróży rozładowała napięcie. Podziwianie widoków z samolotu jest trudne. Jeśli siedzisz przy oknie, bądź jest tam ktoś ci znajomy, można co nieco dostrzec. Jednak zdecydowanie wolę pociągi i samochody.
Podróżowanie jest wspaniałe. Nie tylko to docelowe, sam fakt podróży już wprowadza w odpowiedni nastrój.
Byle do następnego razu!